Otworzyłam oczy i przez jakieś dziesięć minut patrzyłam się w sufit. Postanowiłam wstać, bo ile można spędzić czasu w łóżku.. Po chwili stałam koło lustra, by ponownie spojrzeć na tą samą twarz. Byłam blondynką, miałam 'wyjątkowe' fioletowe oczy. Siostra tłumaczyła mi, że to choroba, jednak ja uznawałam to za błogosławieństwo. Wyróżniałam się tylko dzięki nim. Szczupła, średniego wzrostu. Tak to właśnie ja.
Spojrzałam jeszcze raz w lustro, ale tym razem zainteresował mnie mój pokój. Zawsze miałam wszystko co chciałam, ciotka u której mieszkałam, dawała mi wszystko. Myśląc pewnie, że drogimi rzeczami wykupi sobie moje zaufanie. Niestety ja znienawidziłam ją i jej dwa pudelki -Coco i Hell-które dla niej były wszystkim.
Przestałam ufać ludziom, ponieważ to oni pozbawili mnie rodziców. Gdy w wieku 12 lat wybraliśmy się z rodzicami na Hawaje, pewien obco krajowiec przybył do nas w nocy i przystawił broń do głowy pięknej Hellen, mojej matki. Ojciec nie wiedząc co robić krzyknął do Jess
-Zabierz Alme! Wybiegnij! Uciekajcie! Jak najdalej!
-Ale tato!
-Nie gadaj! Uciekajcie!
I właśnie wtedy usłyszałam pierwszy w życiu strzał.. Nie wiedziałam o co chodzi, czy uciekać.. Pobiegłam, a raczej chciałam pobiec do mamy, jednak ktoś szarpnął mnie za kołnierz
-Alma nic nie zrobisz, chodź!
-Ale rodzice-powiedziałam przez łzy
-Poradzą sobie-powiedziała, ale sama sobie nie wierzyła.
Zaczęłam biec, gdy w odległości mniej więcej 40 metrów od domku, odwróciłam się zauważyłam, że domek płonie.
Nie wytrzymałam, zaczęłam biec z powrotem. Nawołując imiona rodziców. To było straszne. Usłyszałam kolejny strzał.. Zatrzymałam się, stałam bardzo blisko domu. Podbiegł do mnie jakiś przechodzień i wziął na ręce. Oddalałam się w szybkim tempie. Zaczęłam kopać, wierzgać i krzyczeć.
-Puszczaj! Tam zostało wszystko, ubrania, moje serce!
-Co?!
-Moi rodzice, są dla mnie wszystkim! Chcę być blisko nich!
-Już nic na to nie poradzisz.. Przeszłości nie zmienisz, ale chcę, abyś mogła mieć przyszłość!
-Nie chcę przyszłości, chcę moich rodziców. Tak! Tą piękną i uśmiechniętą Hellen, tego przyjaznego i kochanego Adama, po prostu chcę zginąć z nimi!
-Nie wiesz co mówisz..-ktoś uderzył go kijem w plecy. Była to Jess.
-Zostaw ją! Najpierw rodzice teraz Alma!? Nie pozwolę-i znowu zdzieliła mu kijem przez łeb.
-Nie uratowałem ją-powiedział szybko-ona wracała do domu!
-Jak mogłaś się tak narażać ty głupia idiotko!
-Jak mogłaś tak zostawić rodziców-płakałam...
Właśnie w taki sposób znalazłam się tutaj, w bogatym dworze.. Wcale tego nie chciałam, nie znosiłam tego domu, nigdzie nie było zdjęcia moich rodziców. A ciotka, stara panna, nie znosiła mego ojca i jak tylko dowiedziała się o ślubie tak zaraz znienawidziła mej mamy. Przyjeła nas z niechęcią, ale postanowiła wychować jak własne córki. Jess podobały się te wszystkie drogie ciuszki, basen za domem, jacuzzi w łazience, jej łazience. A ja? Nosiłam te wszystkie kosztowności, ale nie miałam ochoty. Ukrywałam się w cieniu..
Pewnego dnia poznałam Ad i zaproponowała mi ona przyjaźń, nie wiedziałam jednak, że wiąże się ona z przebywaniem z ludźmi, których tak nienawidziłam. Zgodziłam się, całe 5 lat nie rozstawałyśmy się ze sobą. Aż w końcu coś musiało się zepsuć.
Ad miała spędzić wakacje u mnie, jednak jej rodzice postanowili odwiedzić ich rodzinę w Hiszpanii.. Jedynym oparciem została moja siostra. Ona jednak dużo czasu spędzała na mieście.. Musiałam radzić sobie sama...